Z dedykacją dla dziewczyn z bloga Studio On Beat <33
Kocham was tak bardzo ;*
Najwspanialsze ♥
"Niby jesteśmy wszyscy wolni, a jednak ograniczeni
Niby wszyscy szczęśliwi, ale każdy chce coś zmienić" ~ HuczuHucz
Życie jest niczym szalony wyścig. Szalony wyścig uczuć. Nie ma żadnego przystanku, ani konkurentów. Jesteś tylko ty, start i meta. Tylko nieliczni dotrwają do końca, ale ich zwycięstwo będzie wspaniałe.
27 czerwca, godzina 10:45
- Przepraszam.. - wykrztusiła patrząc w oczy szatyna.
- Zawiodłem się na tobie. Myślałaś, że coś osiągniesz? I że się będę cieszył twoim szczęściem? - wyśmiał ją.
- Przepraszam. - powtórzyła.
- Przeprosiny niczego nie zmienią. - odrzekł twardo.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Z nami koniec. - te słowa były dla niego trudne, jednak nie miał innego wyboru. Zawiódł się i nie umiał wybaczyć.
- Skoro tego chcesz. - powiedziała ze łzami w oczach i wyszła z jego mieszkania.
Chciał za nią biec, przeprosić ją, ale wiedział, że nie ma to sensu. Przecież z nią zerwał. Nie chciałem tego. Jednak to zrobiłeś. To nie taki proste! To jest proste. Przeproś ją, wróć do niej. Nie da się z tobą rozmawiać! A może to z tobą jest problem?
27 czerwca, godzina 10:45
- Przepraszam.. - wykrztusiła patrząc w oczy szatyna.
- Zawiodłem się na tobie. Myślałaś, że coś osiągniesz? I że się będę cieszył twoim szczęściem? - wyśmiał ją.
- Przepraszam. - powtórzyła.
- Przeprosiny niczego nie zmienią. - odrzekł twardo.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Z nami koniec. - te słowa były dla niego trudne, jednak nie miał innego wyboru. Zawiódł się i nie umiał wybaczyć.
- Skoro tego chcesz. - powiedziała ze łzami w oczach i wyszła z jego mieszkania.
Chciał za nią biec, przeprosić ją, ale wiedział, że nie ma to sensu. Przecież z nią zerwał. Nie chciałem tego. Jednak to zrobiłeś. To nie taki proste! To jest proste. Przeproś ją, wróć do niej. Nie da się z tobą rozmawiać! A może to z tobą jest problem?
Podszedł do lustra i pociągnął końcówki swoich włosach. Coś ty narobił Pasquarelli.. O co ci chodzi? O nic, o nic.. Zacisnął powieki. Głos w jego głowie doprowadzał do do szału. Wiedział, że on ma rację, ale nie umiał tego przyznać.
- Ugh! - krzyknął kopiąc kosz na śmieci.
Założył szybko trampki i biorąc bluzę oraz klucz wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Przekręcił klucz w zamku i szybko zbiegł po klatce schodowej. Wychodząc z bloku spotkał sąsiadkę.
- O, a co wy tak osobno dzisiaj? - zapytała.
- O co pani chodzi?
- No Ludmiła wyszła kilka minut temu, teraz ty..
Spojrzał na nią i poszedł dalej. Przechodząc obok lodziarni zaczepił go kolega i również spytał o Ludmiłę.
- Co wy macie do tej Ludmiły?! - krzyknął wyrzucając ręce w powietrze.
- Stary? Co się stało?
- Nie twój interes. - mruknął.
Po kilku minutach dotarł do parku. Zanim poznał blondynkę przychodził tu pomyśleć, pośpiewać i zapomnieć o problemach. Poszedł w zapomniane już przez ludzi miejsce i usiadł na ławce pod wielkim drzewem. Popatrzył na jezioro. Tafla wody była niemal nieruchoma, jakby martwa. Nawet kaczki nie pływały. Żadna łódka. Wszędzie cicho. Jakby miasto nie odrodziło się jeszcze po zimie. Zaczynają się wakacje, ale pogoda jest bardziej jesienna. W Buenos Aires zawsze tak było. Wszystko na odwrót. Szatyn wyjął telefon i wybrał numer swojego ojca.
- Tato, wyjeżdżam. - powiedział - Nie wiem, będę jeździł po świecie.. Są wakacje, wrócę na rok szkolny.. Za kilka dni.. Będę dzwonił, Pa.
- No to się pakujemy.. - mruknął.
Ludmiła szła chodnikiem nie zwracając uwagi na przechodniów, którzy dziwnie się na nią patrzyli z powodu jej płaczu. Chciała znaleźć się jak najdalej stąd. Wyjadę. Tak będzie najlepiej. - stwierdziła. W BA nic jej nie trzymało. Wakacje właśnie się zaczynają, w dwa miesiące ułoży sobie życie w Nowym Yorku, wróci na ostatni rok nauki w Studio i wyjedzie do NY na stałe.
Blondynka dotarła do bloku w którym mieszała. Weszła na 2 piętro i już po chwili była w swoim mieszkaniu. Zakluczyła się w środku i poszła do sypialni. Wyjęła wszystkie swoje ubrania z szaf i zaczęła je upychać do walizki. Na szczęście nie miała zbyt wielu ubrań, więc jedna walizka wystarczyła jej, żeby zmieścić wszystkie ubrania i buty. Potem udała się do łazienki i do kosmetyczki spakowała wszystkie kosmetyki.
Już po trzech godzinach Lu miała wszystko zapakowane. Przez internet kupiła bilet na samolot i udało jej się zająć ostatnie miejsce w samolocie wylatującym o 16. Według planu o godzinie 3 będzie w NY. Wyszła przed blok i wsiadła do zamówionej wcześniej taksówki. Na lotnisku była w miarę szybko i wszystko mogła załatwić bez pośpiechu. Zdążyła też wypić małą kawę i mogła już wsiadać do samolotu.
- Do zobaczenia, Buenos Aires.. - szepnęła znikając za drzwiami do samolotu.
- Tato, wyjeżdżam. - powiedział - Nie wiem, będę jeździł po świecie.. Są wakacje, wrócę na rok szkolny.. Za kilka dni.. Będę dzwonił, Pa.
- No to się pakujemy.. - mruknął.
~*~
27 czerwca, godzina 11:02Ludmiła szła chodnikiem nie zwracając uwagi na przechodniów, którzy dziwnie się na nią patrzyli z powodu jej płaczu. Chciała znaleźć się jak najdalej stąd. Wyjadę. Tak będzie najlepiej. - stwierdziła. W BA nic jej nie trzymało. Wakacje właśnie się zaczynają, w dwa miesiące ułoży sobie życie w Nowym Yorku, wróci na ostatni rok nauki w Studio i wyjedzie do NY na stałe.
Blondynka dotarła do bloku w którym mieszała. Weszła na 2 piętro i już po chwili była w swoim mieszkaniu. Zakluczyła się w środku i poszła do sypialni. Wyjęła wszystkie swoje ubrania z szaf i zaczęła je upychać do walizki. Na szczęście nie miała zbyt wielu ubrań, więc jedna walizka wystarczyła jej, żeby zmieścić wszystkie ubrania i buty. Potem udała się do łazienki i do kosmetyczki spakowała wszystkie kosmetyki.
Już po trzech godzinach Lu miała wszystko zapakowane. Przez internet kupiła bilet na samolot i udało jej się zająć ostatnie miejsce w samolocie wylatującym o 16. Według planu o godzinie 3 będzie w NY. Wyszła przed blok i wsiadła do zamówionej wcześniej taksówki. Na lotnisku była w miarę szybko i wszystko mogła załatwić bez pośpiechu. Zdążyła też wypić małą kawę i mogła już wsiadać do samolotu.
- Do zobaczenia, Buenos Aires.. - szepnęła znikając za drzwiami do samolotu.
○○○○○○○○
I tak oto kończy się rozdział namber łan xd
Tak "dużo" się dzieje ^^
Tak, ja też nie ogarniam rozmowy Fedusia z tym "głosem" XD
Tak, ja też nie ogarniam rozmowy Fedusia z tym "głosem" XD
Zerwania Fedemiłki, wylot Lusi i plany Fedusia ;>
Jak to się potoczy? ;>
Bum, dowiecie się w następnym rozdziale ^^
Kocham <3
J. ;*

Moje <3
OdpowiedzUsuńHej, hej, kochana!
OdpowiedzUsuńWłaśnie przeglądałam blogi i.... BUM! Wpadłam na twój! Z czego się niezmiernie cieszę :)
Świetny rozdział. Po prostu pozazdrościć talentu, bo świetnie piszesz :D
Fedemila *,* Tylko szkoda, że się rozpadła ;'c
AŁA! Ich zerwanie zabolała ;c
Znając życie to jakimś magicznym sposobem Fede i Lu się spotkają.Chyba... c;
Czekam na kolejny rozdział :)
Zapraszam także do mnie. Właśnie zaczynam :) ---> http://quiere-me.blogspot.com/
Wybacz za SPAM, ale nie znalazłam odpowiedniej do tego zakładki XD
Buziaki ;***
Roni.
Żem przeczytała, żem się zdziwiła, żem mi się niedobrze robi xD :D Lody mi prawie spadły :O I nie wiem co napisać, ale wiem, ze to Ty zgapiłaś mój szablon :P
OdpowiedzUsuńI nie wiem co napisać ;<
Żem smutam bo jem kanapki i będę gruba >.< Dobra, uciekam, bo ci zaśmiecam bloga ;( Paaa ;*
/Lucia ♥
Przepraszam, nie widzę kategorii SPAM.
OdpowiedzUsuńCześć, nazywam się Annie Style i mam 16 lat, a moje imię nie będzie Wam do niczego potrzebne. Musicie wiedzieć jedynie to, że jeśli lubicie czytać książki i oglądać filmy, to dla Was idealne miejsce.
http://zyciepodrugiejstroniemonitora.blogspot.com/
Hejcia! ♥
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest po prostu super! ♥
Pozdrawiam! ♥